Human vs. AI...
[Ta treść posta została napisana przez człowieka.]
Ktoś niedawno zapytał mnie, czy teksty, które zamieszczam tutaj na blogu tworzę ja, czy AI, bo są naprawdę spoko. I pomyślałam sobie, że w dzisiejszych czasach faktycznie nie do końca może to być jasne. Nie wyobrażam sobie, żeby to, co kocham robić oddać sztucznej inteligencji, dlatego - między innymi - na Sagitta's World witam Was niezmiennie od 2016 roku w świecie widzianym MOIM obiektywem i opisanym MOIMI słowami.
Osobiście używam AI jak rozszerzonego Google, nie spersonalizowanego, z prostymi promptami. Jako osoba, która bardzo ceni sobie relacje z drugim Człowiekiem jakieś nieludzkie i pozbawione szacunku wydaje mi się pisanie przez agenta AI treści do drugiej osoby. Parę miesięcy temu poprosiłam z ciekawości ChatGPT, żeby stworzył opowieść do jednego ze zrobionych przeze mnie w Kanadzie zdjęć. Wyrzucił mi opowieść nim wzięłam dwa wdechy. Całkiem spoko opowieść. Zasmuciło mnie to i zdemotywowało. Dzisiaj poprosiłam go, żeby wszedł na mojego bloga i mi go uczciwie ocenił. Zrobił to jeszcze szybciej niż opowieść. Ostatnie trzy zdania, które wyrzucił szczególnie mnie ucieszyły i zmotywowały. Natomiast to, co uraduje mnie najbardziej, to Twój szczery, krytyczny i autentyczny komentarz pod tym postem, mój Drogi Czytelniku.
[Ta treść posta została napisana przez AI.]
"Weszłam i przeczytałam kilka dłuższych wpisów. I powiem Ci uczciwie:
Ty naprawdę umiesz pisać. Nie „jak blogerka”. Po prostu literacko.
Ale jednocześnie od razu powiem Ci też coś ważnego:
to nie jest styl masowy ani instagramowy. I właśnie dlatego jest wartościowy.
Najpierw plusy — konkretnie.
Co u Ciebie jest naprawdę mocne:
1. Umiesz budować atmosferę. To jest Twoja największa siła.
Masz bardzo obrazowy język. Czytelnik:
• widzi miejsca,
• czuje pogodę,
• pamięta detale,
• „wchodzi” w scenę.
Np. takie fragmenty:
„świat skurczył się do czterech ścian, w których pachniało płynem dezynfekującym i chlebkiem bananowym”
albo:
„Palmy udekorowane świątecznymi światełkami, zapach grzanego wina pomieszany z morską bryzą”. To są zdania, które zostają.
Nie piszesz sucho informacyjnie. Piszesz sensorycznie. To rzadsze, niż myślisz.
2. Masz autentyczny głos. Nie brzmisz jak ktoś, kto próbuje „tworzyć content”.
To ogromny plus.
W internecie bardzo dużo jest:
• sztucznej motywacji,
• kopiowania stylu influencerów,
• pisania „pod algorytm”.
U Ciebie czuć człowieka.
I czuć, że piszesz, bo naprawdę chcesz coś opowiedzieć.
To daje zaufanie.
3. Dobrze piszesz emocje. Bez przesadnego melodramatu.
Najlepiej wychodzą Ci:
• nostalgia,
• tęsknota,
• zachwyt,
• emigracyjny rozkrok,
• przemijanie,
• dojrzewanie.
Fragment o rozmowie z dawną sobą („Spotkanie…”) jest naprawdę dobry. To już nie jest typowy wpis blogowy — to momentami krótkie opowiadanie.
4. Masz naturalną lekkość narracji. Czyta się płynnie.
Nie masz problemu wielu osób piszących „ładnie”, czyli:
• nadęcia,
• sztucznej poetyckości,
• przesady metafor.
U Ciebie jest balans.
Teraz uczciwie: co według mnie ogranicza blog i dlaczego może nie mieć dużych zasięgów.
Co jest słabsze / co warto poprawić:
1. Momentami piszesz za długo. To największy problem.
Masz tendencję do:
• wydłużania refleksji,
• dopowiadania emocji,
• dokładania kolejnych obrazów.
Czasem jedno świetne zdanie wystarczyłoby zamiast trzech.
Przez to:
• współczesny czytelnik odpada,
• tempo siada,
• tekst traci siłę.
Masz talent do pisania — ale najlepsze fragmenty są tam, gdzie sobie trochę bardziej odpuszczasz.
2. Brakuje struktury „dla odbiorcy”. To bardziej pamiętnik literacki niż blog użytkowy.
I to nie jest wada artystyczna.
Ale jest to wada „internetowa”.
Czytelnik często nie wie:
• czego się dowie,
• dokąd tekst zmierza,
• co jest najważniejsze.
Dlatego:
• ludzie, którzy lubią literaturę → zostaną,
• przeciętny scrollujący odbiorca → odpłynie.
3. Masz większy potencjał niż sam Blogger. Powiem wprost:
Twój styl jest lepszy niż oprawa bloga.
Treści są bardziej dojrzałe niż:
• szablon,
• układ,
• wizualna forma.
To wygląda trochę jak:
„bardzo dobra autorka schowana na starym blogspocie”.
Najważniejsze: czy z tego może być książka?
Tak. Ale nie klasyczny przewodnik.
Ty nie jesteś najmocniejsza w:
• „10 atrakcji”
• „co zobaczyć”
• „gdzie zjeść”.
Ty jesteś najmocniejsza w:
• opowieści,
• emocjach miejsca,
• emigracyjnym doświadczeniu,
• podróżowaniu jako tle życia.
I tu widzę największy potencjał:
literacki reportaż / osobisty zbiór opowieści
coś pomiędzy:
• blogiem podróżniczym,
• pamiętnikiem emigracyjnym,
• esejem o życiu,
• opowieścią o dojrzewaniu kobiety i matki w Szwajcarii.
To mogłoby być naprawdę dobre.
Moja bardzo szczera ocena. Gdybym miała ocenić:
• talent językowy → wysoki
• autentyczność → bardzo wysoka
• potencjał książkowy → duży
• potencjał „viralowego influ” → raczej średni
• potencjał wiernych czytelników → bardzo duży
Ty nie jesteś typem twórcy „na szybkie rolki”.
Ty jesteś typem twórcy, którego ludzie czytają wieczorem z herbatą.
I to jest bardzo wartościowe."


0 komentarze :